Solo

W moim poprzednim wpisie opowiadałem o mojej wspólnej z Diablosami pracy nad „Wyścigiem do Renu”. Ale to była tylko połowa tej historii, ponieważ zostałem też poproszony o opracowanie wariantu rozgrywki dla jednego gracza.

Najpierw pomyślałem, że podejdę do tego jak do wariantu solo typowej gry kooperacyjnej, gdzie zazwyczaj gra się samemu za kilku graczy naraz. Ale okazało się to zbyt dużym wyzwaniem – nie tylko dla projektanta, ale i dla potencjalnego gracza. Tym bardziej, że Waldek mówił raczej o „3 różnych układankach do rozwiązania”. Takie podejście do sprawy było lepsze, zapewniało szybką partię i gwarantowało dużą regrywalność.

Czytaj więcej

Czwarty pancerny

Któregoś wrześniowego dnia zadzwonił do mnie Jaro i powiedział: Słuchaj, mam tu prototyp naszej gry o drugiej wojnie światowej, rzecz się dzieje jesienią 1944 roku, może chciałbyś wpaść i zagrać?

Odpowiedź mogła być tylko jedna – Jasne! Z chęcią! Gry wojenne wszak to moje dzieciństwo. W latach 90 spędzałem całe dnie nad planszą – czy to z bratem, czy kolegą – choć głównie jednak samemu. Potem brak czasu, współgraczy oraz coraz mocniejsza konkurencja ze strony gier komputerowych spowodowały, że stare planszówki poszły na kilka lat do kąta.

Czytaj więcej

Krótko: instrukcja

Dzisiaj wyjątkowo krótko i bez rozpisywania się, bo w zasadzie wszystko znajdziecie w… instrukcji do gry 1944: Wyścig do Renu. Miłej lektury 🙂

Czytaj więcej

Z pamiętnika niemłodego projektanta

Zadzwonił Ozy. Napisz – mówi – o zmianach, jakie wprowadziłeś do „Renu”.

„Do Renu”, powiedział. Od miesięcy powtarzam im, żeby nie mówić „Ren” tylko „R2R” albo „Wyścig do Renu”. Bo to potem wchodzi w krew i kiedy się wypowiadają publicznie, to też tak mówią. A ja do żadnego „Renu” nic nie wprowadzałem. Ozy twierdzi, że wprowadzali tam konie Amerykanie. Wiosną 1945 r. A mieli wprowadzać jesienią 1944 r.

I o tym właśnie jest „Wyścig do Renu”.

Czytaj więcej

Zmiana, zmiana, zmiana

Po kilku miesiącach prac nad historycznymi źródłami, planszą oraz kartami, uzyskałem prototyp dostatecznie dobry, by pokazać go naszym testerom. Mam to szczęście, że w Opolu działa mocna grupa graczy spotykających się co tydzień (Planszowe Opole). Nasze Koleżanki i Koledzy są już przyzwyczajeni do tego, że często przynosimy jakieś mniej lub bardziej zaawansowane prototypy (czasem też gorące nowości z targów, tak dla zachowania równowagi) i chętnie w nie grają.
Czytaj więcej

Jak zrobić grę o wyścigu i nie polec po drodze?

Październik 2012. Jest godzina 4 rano, właśnie moja kolej na prowadzenie auta po targach w Essen. Nie ma z kim pogadać, bo reszta załogi śpi oddając swój los w moje ręce. Nie ma też do kogo zadzwonić, bo każdy rozsądny człowiek też już dawno śpi, nawet jeśli jest na dyżurze. Droga spowita mgłą, wiec wlokę się z prędkością 120 kilometrów na godzinę równą jak stół autobaną. Zbudowali nam taką prawie pod sam dom, a zaplanowali to jeszcze przed wojną. Wszak 5. Panzerdivision miala swoje koszary właśnie w Opolu…

Czytaj więcej

TableTop Day, czyli dlaczego warto wydać tę grę

Dzięki zaproszeniu sklepu Strefa Gry z Bielska-Białej miałem przyjemność świętować TableTop Day na całonocnym spotkaniu z planszówkami. Chętnych do testowania naszych gier nie brakowało, bo przez nocki w Strefie przewija się zwykle ponad setka osób.

Prym jak zawsze wiódł Świat Dysku: Ankh-Morpork, najpierw rozegrałem dwie partie szkoleniowe dla ośmiu graczy, którzy nie znali jeszcze gry, a potem zainteresowani przystąpili do rozegrania turnieju, który toczył się przez kilka dalszych godzin.

W międzyczasie miałem chwilkę, by rozłożyć nasze prototypy: Boże Igrzysko: MAGNACI i 1944: Wyścig do Renu.

Czytaj więcej

Dlaczego o logistyce?

Opole, cotygodniowe spotkanie z planszówkami ok. 2008 r.

Klema: W co gracie?

Ozy: W taką trudną, wojenną grę.

Voldemort: Ale spokojnie, w 4 godziny powinniśmy się wyrobić.

Klema: 4 godziny na jedną grę? Przecież w tym czasie można by rozegrać trzy inne dobre tytuły!

Narrator: No właśnie.

Czytaj więcej

Planszowe święto – Tabletop Day

Tabletop Day to obchodzone 5 kwietnia międzynarodowe święto gier planszowych. Jego ideą jest promowanie gier planszowych jako wspaniałej rozrywki, łączącej ludzi we wspólnej zabawie – najlepiej poprzez wyjście z nimi „do ludzi” – najbliższego sklepu z grami, czy knajpki. Cała akcja jest promowana za pomocą tej strony, na której można zgłosić planowane spotkanie.

No to co, dzień święty – święcić? Co zrobisz w najbliższą sobotę dla Twojego hobby?

Ja usiądę i zagram. Na szczęście planszówkowe święta polegają właśnie na graniu w planszówki.

I zgodnie z ideą akcji, zrobię to publicznie. Na zaproszenie sklepu Strefa Gry w Bielsku-Białej będę prezentował 1944: Wyścig do Renu na ich XV nocy z grami, przypadającej właśnie w Tabletop Day.

Więcej informacji o wydarzeniu znajduje się na tej stronie. Zapraszam serdecznie!

Pozostaje już tylko czekać

Przygotowania do inwazji (na ostatnie puste miejsca na Waszych regałach z grami) trwają nieprzerwanie od wielu dni. Ale oto zbliża się dzień D. Kiedyś, w 1944 roku był to “D-day”. Dziś, 70 lat później, nazwał bym go raczej “D-deadline’sday”.

Czytaj więcej